#2 BARBARA TYBOŃ – MINDFULNESS A PSYCHOLOGIA KONTEMPLATYWNA, ZDROWIE PSYCHICZNE I CIERPIENIE

Psychologia kontemplatywna (ang. Buddhist Psychology ) łączy bogatą wiedzę tradycji „wschodu” z zakresu psychologii buddyjskiej ze współczesną wiedzą „zachodniej” psychologii. Elementy filozofii buddyzmu opisywali i włączali do swojej pracy terapeutycznej m.in. Carl Gustav Jung  w Psychologii Głębi czy Fritz Perls  w Psychoterapii Gestalt. Obecnie coraz chętniej wykorzystuje się we wspołczesnej psychologii i psychoterapii empirycznie zweryfikowane metody wywodzące się ze wschodnich nurtów kontemplacyjnych w tym m.in. w CFT (ang. Compassion-Focused Therapy) – Terapii Skoncentrowanej na Współczuciu, MBSR (ang. Mindfulness-Based Stress Reduction) – Treningu Redukcji Stresu opartym na Uważności czy MBCT (ang. Mindfulness-Based Cognitive Therapy)- Poznawczej Terapii Depresji opartej na Uważności. W psychologii kontemplatywnej stawia się na głębsze poznanie tego, jak funkcjonuje nasz umysł, praktykę uważności i współczucia oraz postawę otwartości i życzliwości dla siebie i innych, jako niezbędne elementy na drodze odzyskiwania lub też budowania pełnej harmonii w życiu codziennym i wspierania naszej równowagi psychicznej.

 

Czy nie masz poczucia, że w podejściach kontemplatywnych często pojawia się potrzeba odpowiedzi na pytanie, gdzie kończy się obszar mojego rozwoju osobistego lub pracy terapeutycznej w rozumieniu kultury zachodu, a gdzie zaczyna się ścieżka duchowa? Wydaje się jakbyśmy potrzebowali znaleźć tę granicę, żeby ustosunkować się do tego, na której z dróg potrzebujemy się teraz znajdować. Jak wyjaśniasz tę kwestię swoim klientom?

Są to dwie różne ścieżki chociaż mogą się przenikać i wspierać osobę na jej drodze ku uzdrowieniu i wzrostowi.Ścieżka terapeutyczna służy przede wszystkim zajęciu się naszymi trudnymi stanami emocjonalnymi, cierpieniem neurotycznym, lękami. Ścieżka duchowa ma inne cele (np. oświecenie, bliskość z bogiem etc), aczkolwiek uzdrawianie i wzrost mogą też być jej produktami ubocznymi – że tak powiem.

Z pewnością jednak jedna nie zastąpi drugiej – terapia nie może stać się ścieżką duchową, jest na to zbyt ograniczonym (w czasie i środkach) narzędziem (aczkolwiek może wspierać przebudzenie duchowe). Natomiast większość naszych kłopotów uczuciowych rodzi się w związku z ludźmi (a źródło ich odnosi się zazwyczaj pierwotnie do relacji z pierwszymi opiekunami) więc praca z drugą osobą w psychoterapii ma istotne znaczenie.

Ścieżka duchowa nie jest terapią i z założenia nie leczy emocjonalnych ran (aczkolwiek, jak wcześniej zasygnalizowałam, może to mieć miejsce).

Czy mówiąc „ścieżka duchowa” powinniśmy mieć na myśli konkretną religię i czy w ogóle musimy tu odnosić się zawsze do kontekstu religijnego?

Duchowość to pojęcie szerokie i pojemne. Może odnosić się zarówno do religii, jak i do naszej prywatnej duchowości utkanej z różnych elementów.

Czy można iść obiema drogami równolegle?

Tak.

Wracając do psychologii kontemplatywnej i jej praktycznego zastosowania w psychoterapii, co różni ją od psychologii zachodniej?

Praktyka medytacyjna terapeuty, ukierunkowanie terapii na poszerzanie obszaru zdrowa mentalnego, równość i partnerstwo relacji terapeutycznej, otwartość na tematy duchowe.

Jakie znaczenie dla procesu terapeutycznego może mieć to, że psychoterapeuta dodatkowo praktykuje mindfulness?

Praktyka uważności – takie jest moje doświadczenie – czyni terapeutę bardziej uważnym na różne subtelności wydarzające się w tu i teraz spotkania terapeutycznego. Może chodzić zarówno o sygnały z własnego wnętrza czy ciała, jak i ze strony pacjenta, a także z otoczenia. W moim doświadczeniu praktykowanie uważności poszerza też naszą pojemność na różne przeżycia własne, jak i osoby, z którą pracujemy. Mam tu na myśli długotrwałą praktykę własną terapeuty.

W tym nurcie dużą rolę odgrywa kształtowanie postawy i praktyka uważności ( ang. mindfulness, awareness, consciousness) oraz wzmacnianie współczucia (ang. compassion), miłującej życzliwości (ang. loving kindness ). Jak ważne jest zachowanie równowagi pomiędzy nimi i czy Twoim zdaniem zasadne jest w ogóle rozwijanie jednego bez drugiego?

Uważam, że nie istnieje prawdziwe współczucie bez uważności, a uważność bez współczucia może stać się jedynie zimną techniką.

Co to oznacza? Na co zwracać uwagę, żeby nasza praktyka prowadziła nas do mądrości a nie stała się jak piszesz – zimną techniką?

To trudne pytanie jeśli nie mamy przed sobą konkretnej sytuacji. Wyobraźmy sobie osobę, która przychodzi do nas i ma mnóstwo neurotycznych zachowań – my widzimy je wszystkie i czujemy też niepokój (uważność na stany wewnętrzne i przejawy zewnętrzne) i mówimy o tym. Nie jest to nijak pomocne. Jeśli spojrzymy na to od strony współczucia być może znajdziemy w swoim sercu taką interwencję, która poruszy drugą osobę, nie wystraszy jej a zaciekawi czy otworzy…

Dzięki praktyce dokonujemy wglądu w siebie, obserwujemy nasze doświadczenia i poddajemy je refleksji, reagujemy bardziej adekwatnie. Jednak nie zawsze to, co się pojawia jest przyjemne i często wymaga podjęcia przez nas niełatwych decyzji, przeorganizowania życia, zwrócenia uwagi na nasze deficyty. Pojawia się w związku z tym pokusa przeskoczenia tego etapu i szybkiego osiągnięcia szczęścia czy „oświecenia” – najchętniej TU i TERAZ – od zaraz. Jakie są niebezpieczeństwa takiej „drogi na skróty” i co dzieje się, gdy nie ugruntujemy się wystarczająco stabilnie w naszej praktyce?

Główne niebezpieczeństwo to tzw. „przedwczesna transcendencja”. Wskakujemy w sprawy duchowe zanim zajęliśmy się swoimi zranieniami, deficytami, naszym życiem codziennym i podświadomie chcemy ominąć te niewygodne sprawy za pomocą praktyki. Niestety to się nie może udać. Nasza duchowość będzie sucha i odłączona od życia, a my nie będziemy mogli w pełni się rozwijać jako ludzie.

Czyli paradoksalnie, za pomocą „uważności” próbujemy „nie zauważyć”? Czego najczęściej nie chcemy widzieć na tym etapie?

Najczęściej chodzi o nasze bolesne, niedokończone sprawy rodzinne. Wydaje się nam, że możemy je tak po prostu zostawić i pójść dalej. Niestety czasami przejawiają się one w naszym życiu w ukryty lub jawny sposób latami utrudniając nam bycie w relacjach. Zazwyczaj uczciwe pochylenie się nad swoją historią – szczególnie z mądrym życzliwym terapeutą – pozwala dotknąć tych wątków i – czasami – uzdrowić je lub przynajmniej być ich świadomym i nie rzutować ich na obecne życie.

Jak możemy zadbać o balans i ugruntowanie w praktyce?

Dbając o nasze ciało, serce, umysł. Mając swoje miejsce, pracę, bliskich ludzi, ugruntowanie w świecie. Nie czyniąc rozróżnienia na rzeczy wielkie i małe. Odnajdując sens w codziennych czynnościach. Będąc w kontakcie z przyrodą, z własnym wnętrzem, z życzliwymi ludźmi.

Jeszcze na koniec naszej rozmowy, wróćmy do tego, że używasz pojęcia ‚psychologia kontemplatywna’. Skąd ta decyzja?

Używam sformułowania ‚psychologia kontemplatywna’ po konsultacjach z polskimi tłumaczami literatury buddyjskiej  przede wszystkim z linii Shambhali, z której się ona wywodzi. Kontemplatywność jako podejście odróżnia się od kontemplacji czegoś konkretnego. Poza tym istnieje już w użyciu sformułowanie przymiotnika kontemplacyjny w powiązaniu z chrześcijaństwem. Ponieważ nikt wcześniej nie tłumaczył na polski tekstów z psychologii kontemplatywnej arbitralnie (w porozumieniu z innymi tłumaczami jak pisałam) przyjęłam określenie psychologia kontemplatywna, które obecnie od 3 lat jest w użyciu.

Dziękuję Ci pięknie za rozmowę.

Wszystkiego dobrego!

 


#2 Fragment rozmowy o mindfulness z Barbarą Tyboń

 

Dr Barbara Tyboń jest psychologiem, filozofem, certyfikowaną psychoterapeutką Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, licencjonowanym coachem i trenerką metody opartej na uważności i emaptii.  Pracuje w podejściu kontemplatywnym łącząc akademicką wiedzę psychologii zachodniej z tradycyjną mądrością Wschodu. Stosuje podejście holistyczne. Jest wykładowcą akademickim, praktykiem pracy z ciałem oraz poprzez sztukę. Medytuje w ramach ścieżki Shambhali.
Witryna
Facebook
Paulina Klukowska