W rozumieniu właściwej uważności pomocne bywa uświadomienie sobie tego, czym ona nie jest. W związku z ogromną popularyzacją mindfulness, mamy dziś dostęp do wielu informacji związanych z tym obszarem. Niejednokrotnie niepełnych, mylących, dezorientujących, a i tych po prostu błędnych i absolutnie szkodliwych.


UWAŻNOŚĆ TO NIE TO SAMO CO:

RELAKSACJA

PRAKTYKA UWAŻNOŚCI MOŻE PROWADZIĆ DO USPOKOJENIA, ALE NIE JEST ĆWICZENIEM RELAKSACYJNYM

Oznacza to, że jej celem nie jest szybkie odczucie ulgi, wyciszenia, odprężenia. Może się tak wydarzyć, ale nie musi.

Praktyka uważności pomaga pogłębić świadomość bieżących doświadczeń, a więc odnotowujemy w niej to, co się aktualnie wydarza, dokładnie takim, jakim jest. Zatem niejednokrotnie w doświadczeniach tych, pojawią się przyjemne i odprężające doznania. Pojawią się także te, które będą wiązać się z dyskomfortem. Każde z nich jest ważne. W praktyce odnotowujemy je wszystkie, by pogłębiać mądrość na temat tego, jak funkcjonujemy – co sprawia, że jest nam ze sobą (i innym jest z nami) coraz lepiej. Dążenie (lgnięcie) do zrelaksowania się, pozostawania tylko w przyjemnych stanach w rzeczywistości uniemożliwia pogłębianie świadomości.

PERFEKCJONIZM

PRAKTYKA UWAŻNOŚCI NIE JEST NIEPOZWALANIEM SOBIE (I OTOCZENIU) NA POPEŁNIANIE BŁĘDÓW

Nie jest więc nadmierną szczegółowością, bezsensowną próbą kontrolowania tego, co pozostaje poza naszym wpływem, przesadnym analizowaniem czy planowaniem.  Takie działania prowadzą tylko do nasilania się napięć, frustracji, lęku, smutku i innych negatywnych skutków, a związane są z przeżywaniem porażki, bezsilnością wobec skazanych na fiasko prób spełnienia nierealistycznych standardów.

Praktyka uważności może pogłębiać dokładność, efektywność, staranność, ale jednocześnie rozumienie tego, że popełnianie błędów, potknięcia, zapominanie, rozproszenie i inne są naturalną częścią życia. Nie należy interpretować ich jako porażkę, udawać, że się nie wydarzają lub unikać ich, walczyć z nimi, krytykować się za nie. Właściwe podejście jest zupełnie odwrotne. Akceptujemy czyli przyjmujemy fakt, że się wydarzyły lub wydarzają (czy nam się to podoba, czy nie) i badamy ich konsekwencje, czyli to, co się w reakcji na nie podziało dalej w naszym wewnętrznym środowisku (myślach, emocjach, ciele, impulsach do działania) i otoczeniu po to, żeby wyciągnąć z tych wnikliwych obserwacji pożyteczną lekcję – z życzliwością dla siebie (i otoczenia) podejmować w przyszłości działania zapobiegające pogłębianiu cierpienia.

 

ODCINANIE SIĘ OD RZECZYWISTOŚCI

NIE JEST IGNOROWANIEM DOŚWIADCZEŃ, ALE PODŁĄCZANIEM SIĘ POD NIE

Praktyka uważności nie jest odwracaniem uwagi, niepamiętaniem, niemyśleniem, nieczuciem, nierobieniem, odcinaniem się (izolowaniem się od), ani brakiem świadomości. Nie jest znieczulaniem się, ale budowaniem wrażliwości i otwartości na doświadczenia. Jest pełną obecnością.

Dzięki uważności nie zaburzamy widzenia rzeczywistości. Przeciwnie, widzimy coraz wyraźniej. Nie zamazujemy obrazu środkami odurzającymi, otępiającymi i innymi formami zniekształcającymi rzeczywistość. Zaprzestajemy angażowania się w podróżowanie w czasie z nurtem automatycznych myśli o przeszłości, czy przyszłości. Osadzamy się w tym, co się wydarza, a więc dokładnie w momencie i miejscu, w którym się to wydarza. Z tej perspektywy obraz jest wyraźny i pełny.

KIEROWANIE UWAGI

PRAKTYKA UWAŻNOŚCI CZĘSTO MYLNIE ROZUMIANA JEST, JAKO CELOWE KIEROWANIE UWAGI TAM, GDZIE CHCĘ

To bardzo płytkie podejście i wynika z niezrozumienia tego, czym w rzeczywistości mindfulness jest. Dla przykładu, podczas medytacji prowadzonej, możemy celowo odbiegać uwagą od instrukcji praktyki i kierować uwagę w stronę tego, co zrobimy, jak skończy się czas przeznaczony na praktykę, w stronę tego, co np. chcemy kupić po drodze do domu, albo jak jutro przeprowadzimy rozmowę w pracy. Możemy też świadomie pokierować uwagę do przeszłych zdarzeń. Na przykład, kiedy w trakcie praktyki, zamiast podążać za instrukcjami do medytacji prowadzonej, analizujemy kłótnie z partnerem, która miała miejsce rano, albo bezsensownie próbujemy rozwiązań problem z przeszłości. Oznacza to, że możemy świadomie kierować uwagę i jednocześnie nie być uważnymi. Możemy uczestniczyć fizycznie w praktyce uważności, być na spotkaniu medytacyjnym, odtwarzać nagranie z praktyką, a jednocześnie wcale nie praktykować uważności.

 

NIEOCENIANIE

PRAKTYKA UWAŻNOŚCI NIE JEST POZBYWANIEM SIĘ OCEN

To byłoby głupie (szkodliwe). Prowadziłoby do ignorancji, bierności, braku reakcji, a w konsekwencji przyczyniałoby się do pogłębiania bólu i przyzwalania na krzywdę. Potrzebujemy dokonywać słusznych osądów, tego, na przykład, co jest pomocne, a co nie. Pogłębianie umiejętności rozróżniania tego, co jest wspierające dla mnie ( i otoczenia), od tego, co szkodzi (mnie i otoczeniu) jest ważne. Świadomość, dokonywanie decyzji i podejmowanie działań, w oparciu o mądrość jest kluczowe w adekwatnym reagowaniu. Jest niezbędne dla rozumienia prawdziwych przyczyn cierpienia i odważnego przeciwdziałania mu.

W praktyce uważności przyjmujemy fakt, że możemy się mylić. W ramach zdrowego sceptycyzmu odnotowujemy automatyczne oceny, podważamy je (badamy pytając „czy aby na pewno?”) żeby dokonać oceny świadomej, w oparciu o mądrość. Czy ta automatyczna krytyka lub pochwała są adekwatne do sytuacji? Czy widząc pełen kontekst, uwzględniając różne perspektywy, zgadzam się z tą etykietką, którą teraz podpowiedział mi umysł? Czy jak za nią pójdę będzie to pomocne, czy szkodliwe? Oznacza to, że kiedy podczas praktyki uważności pojawiają się oceny to jest to zupełnie naturalne. Możemy je zbadać i objąć refleksją, żeby pogłębić mądrość na temat tego, jak funkcjonujemy (my i nasze otoczenie). Dzięki temu, możemy wyciągnąć wnioski na temat tego, co sprawi, że będzie nam się ze sobą lepiej żyło, a co doprowadzi do katastrofy. Czy potrzebuję (lub nie) podzielić się tą oceną z otoczeniem? Czy to, co mówię jest zgodne z faktami (doświadczeniem), pomocne (wspierające zdrowienie) i życzliwe? Jeśli nie jest jednocześnie prawdziwe, wspierające i życzliwe to nie jest to ocena, którą powinienem podzielić się w tym momencie. Może wcale, a może później – w innym czasie i miejscu, w nowych okolicznościach i sprzyjającym kontekście.

NIEZIDENTYFOKOWANE ZJAWISKO OWIANE WIELKĄ NIEWIADOMĄ

PRAKTYKA UWAŻNOŚCI TO NIE JEST SKRYWANA TAJEMNICA DOSTĘPNA TYLKO DLA NIELICZNYCH 

Niektórzy błędnie uważają, że nie ma dowodów, na to, że przynosi dobre skutki. Tymczasem, praktyka uważności to niezwykle precyzyjnie obadany i opisany proces, który przynosi określone skutki. I bez względu na to, czy jesteśmy tego świadomi, czy nie, czy nam się to podoba, czy nie tak jest. To nie jest opinia, ani ocena. To fakt, naturalna część życia i zupełnie nie poddaje się dyskusji. Dowody naukowe są liczne, a ich źródła leżą w trafnych i rzetelnych badaniach (nie tylko naukowych). Ponadto, każdej z właściwości praktyki uważności możemy doświadczyć sami, zbadać je indywidualnie, nabierając własnych doświadczeń, to jest, dalszych dowodów. Uważność i jej skutki to również doświadczenie, nie tylko indywidualne, ale i zbiorowe wszystkich kultur, społeczeństw od tysiącleci. Udawanie, że jest inaczej jest stratą czasu. Oprócz świata badań, możemy sięgnąć do wartościowych i obiektywnych źródeł, spisanych niemal w każdym języku. Na uwagę zasługują również te badania, które opisują szkodliwe skutki (lub ich brak) niewłaściwej praktyki uważności – spłyconej, błędnie rozumianej, stosowanej niezgodnie z jej funkcją, niemądrej.1

 


 

TECHNIKA ODDZIELONA OD KONTEKSTU, JEDNO ĆWICZENIE BEZ UWZGLĘDNIENIA PROCESU 

PRAKTYKA UWAŻNOŚCI NIE JEST TECHNIKĄ, ALE PROCESEM

Praktykę uważności błędnie rozumie się jako coś tożsamego z technikami (praktykami), które pomagają w jej pogłębianiu. Oznacza to, że osoby, często z niewielkim doświadczeniem i wiedzą, zamiennie używają (i mylą pojęcia) uważając, że praktyka uważności to ćwiczenie oddechowe, kontrolowanie (lub zatrzymywanie) myśli, skanowanie ciała i inne.

Praktyka uważności nie jest techniką, jest procesem. Zatem możemy ją rozpocząć w każdym momencie. Nie musimy jej od razu umieć, żeby zacząć praktykować, ale musimy robić to regularnie, by brać udział w tym procesie. Mylne przekonanie o tym, że praktyka uważności to technika prowadzi do niesłusznego założenia, że jeśli zastosuję te, czy inną technikę kilka razy to już wystarczy – pozostanę uważny, już zawsze będę świadomy.

Uważność, jak każda inna jakość, wartość, czy umiejętność musi być praktykowana, żeby móc z niej czerpać. Potrzebujemy nabywać wiedzy i doświadczeń, aby ją pogłębiać i aby prowadziła w dobrą stronę. Możemy korzystać z niezliczonych narzędzi (technik, praktyk, medytacji, szkoleń, wykładów, kursów, odosobnień i innych), ale jak to z narzędziami bywa, jeśli będziemy ich używać źle (bez wystarczającej wiedzy i umiejętności), lub niezgodnie z ich funkcją (w nieodpowiednim celu, intencji), nie zdziałamy zbyt wiele, a wręcz możemy doprowadzić do katastrofy. Zatem, w praktyce uważności owszem wykorzystujemy między innymi zakotwiczenie się na oddechu, wrażeniach w ciele, myślach i szeregu innych doświadczeń, ale to zakotwiczenie musi stanowić integralną część procesu zmiany, czyli spełniać swoją funkcję. Narzędzia mają za zadanie pomóc nam pogłębiać uważność, czyli świadomość bieżących doświadczeń, w celu nabierania mądrości, na temat tego, co przynosi szczęście, a co je odbiera (mnie i otoczeniu), w kierunku wolności i spokoju.

MYŚLENIE O DOŚWIADCZENIACH

PRAKTYKA UWAŻNOŚCI NIE JEST SPRYTNYM SPOSOBEM NA TO, JAK PRZESTAĆ MYŚLEĆ O JEDNYM I ZACZĄĆ MYŚLEĆ O DRUGIM

Praktyka uważności nie jest angażowaniem się historie umysłu, etykietowaniem, myśleniem o oddechu, myślach, wrażeniach w ciele, czy innych doświadczeniach, takich jak, na przykład dźwięki. Nie tędy droga. Naturalne jest, że tak robimy. Dokładnie tym zajmuje się umysł (ale i nie tylko) – myśli dla nas, za nas i bez nas też. Uważność pozwala te momenty odnotować i jeśli to pomocne, a bywa zaskakująco często, przełączyć się z trybu działania na tryb bycia. Oznacza to niemyślenie o doświadczeniach, a bezpośrednie bycie z nimi (doświadczanie ich). To proste. Dla przykładu, uważność pozwala dostrzec, kiedy zaczynamy myśleć o muzyce, przypominać sobie historię wokół utworu, którego słuchamy i wrócić do słuchania (doświadczania dźwięków). Podobnie z każdym innym doświadczeniem. Więcej o tym w linku tutaj>>

W pułapkę myślenia o doświadczeniach, wpadają niektórzy, sądząc, że uważność może oznaczać myślenie o uważności. To naprawdę ciekawa pułapka! Niejednokrotnie, ludzie błędnie sądzą, że nie muszą praktykować uważności, bo już dużo wiedzą na jej temat. Myślą o niej, czytają, nawet rozmawiają i planują, co z nią zrobią, i tak dalej, i tak w kółko i tak bez celu. Praktyka uważności to nie jest myślenie o uważności, to doświadczanie uważności. Podobnie jak przy nauce latania, kiedy tylko i wyłącznie, opieralibyśmy się na informacjach z podręcznika. To byłoby niemądre, niepełne i spowodowało katastrofę. Nawet w najlepszym symulatorze lotów i na najlepszym kursie dla pilotów, bez doświadczenia i mądrości z praktyki, daleko nie polecimy. Podobnie, uczestnicząc w kursie mindfulness, odosobnieniu, puszczając medytację i jednocześnie myśląc o uważności – nie praktykując jej, w najlepszym razie będziemy się dobrze bawić spędzając czas, na czymś zupełnie innym, niż praktyka uważności. W ten sposób możemy też zmarnować czas, energię i inne zasoby, albo wręcz zablokować (utrudnić) pogłębianie świadomości – nabieranie mądrości.

 

JEDYNIE BYCIE, BYCIE TU I TERAZ, BYCIE, JAK DZIECKO, JAK ZWIERZĄTKO

PRAKTYKA UWAŻNOŚCI TO PRZECIWIEŃSTWO BEZREFLEKSYJNOŚCI, NAIWNOŚCI, BRAWURY, BEZTROSKI

To praktyka odwrotna do przyjmowania zawężonej i ograniczonej perspektywy, bezmyślnego podążania za każdym automatyzmem, impulsem czy zachcianką. To świadomość wpływająca na wybory, działania i ich konsekwencje, głęboko transformująca, mądrze wpływająca na nas samych i nasze otoczenie.

ZAWSZE JAKAŚ (POMOCNA LUB NIEPOMOCNA, PRZYJEMNA LUB NIEPRZYJEMNA)

PRAKTYKA UWAŻNOŚCI TO PROCES, A WIĘC JEST CIĄGŁĄ ZMIANĄ

Uważność pomaga odnotować czy coś jest pomocne lub nie, przyjemne albo nieprzyjemne, jednak praktyka uważności, jak każdy inny naturalny proces – jest zmienna i zależy od wielu czynników, bo jest osadzona w szerszym kontekście. Zdarza się, że niektórzy błędnie zakładają i uparcie (sztywno) lgną do (trwają przy tym, że) nadania praktyce uważności jakiejś stałej etykiety. Zakładają z góry, ze będzie łatwo, albo trudno. Prawda jest taka, że będzie i tak, i tak. To właśnie ta różnorodność, niestałość, falowość doświadczeń tworzy proces zmiany, wyznacza dynamikę praktyki. Próbując zatrzymać ten proces, udając, że jest inaczej niż jest, w rzeczywistości możemy utknąć w jednym punkcie, zatrzymać się, zblokować na pogłębianie świadomości. Oznacza to, że praktyka uważności to nie jest wyciągnięcie pochopnych wniosków, dokonanie błędnej oceny doświadczenia i uznanie go za przyjemne lub nieprzyjemne, a następnie bezmyślne podejmowanie działań, w kierunku zmierzającym do potwierdzenia tych błędnych założeń. Takie podejście to w najlepszym razie strata czasu. Praktyka uważności to otwartość na to, co się wydarza, takim jakim się wydarza, w sposób, w który się wydarza i wtedy, kiedy się wydarza. To gotowość na doświadczenie bez kontrolowania i akceptacja, czyli przyznanie (potwierdzenie), że jest, jak jest.

 


PRZYPISY:

1Część badań, obserwacji, eksperymentów, wyników obserwacji i innych dostępna jest, na tej stronie, w przypisach i bibliografiach umieszczonych pod każdym artykułem.

2Nawiązanie do: Thanissaro Bhikkhu (Geoffrey DeGraff),  Aspekty uważności, Wydawca: Fundacja „Theravada”,2019. Źródło: sasana.pl Całość dostępna jest pod linkiem>> i Bodhipakkhiya Dipani 37 czynników prowadzących do oświecenia, Ledi Sayadaw, Mahathera (Aggamahapandita, D.Litt), Wydawca: Fundacja „Theravada”, Źródło: sasana.pl

W języku pāḷijskim medytację określa się terminem: bhāvanā, co dosłownie oznacza „rozwój”. W ten sposób skrótowo określa się rozwój korzystnych właściwości umysłu. czyli intencjonalne działanie, wynikające z rozumienia przyczyn i skutków. Pāḷijski termin: kammaṭṭhāna, który określa medytację jako „dostępne działanie”, oraz tajski idiom „czynić starania” stanowi przeciwwagę do powszechnego pojmowania medytacji, jako ćwiczenia bezczynności, pasywności. Medytacja więc to bardzo aktywny proces – taki, który ma swój program wymagający czynnej realizacji. Taki dopiero proces (upaṭṭhāna) wspiera Właściwą Uważność.

Istnieją cztery formuły opisujące to działanie (zastosowanie uważności) – silnie ugruntowaną przytomność umysłu w:

  • zjawiskach fizycznych, takich jak wydech czy wdech (Kayanupassana-satipatthana)
  • postrzeżeniach zmysłowych (Vedandnupassana-satipatthana)
  • myślach czy procesach mentalnych, takich jak myśli (Cittanupassana-satipatthana)
  • zjawiskach takich jak przeszkody i inne (Dhammanupassana-satipatthana)

OPRACOWANIE WŁASNE NA PODSTAWIE:

1.4.Dhammika S., Dobre pytania – dobre odpowiedzi, Singapur 2010, Dharma.pl.

2.Fabjański M., Wahl E.,W., Warsztat: Jak wyjść poza uważność, Warszawa 2018 mindinstitute.com.pl

3.Fabjański M., Nagranie w ramach projektu MindLajf ROZMOWY O MINDFULNESS, Katowice 2019, ppiro.pl (Nagranie dostępne jest powyżej)

4.Goldstein J., Medytacja wglądu. Praktyka wolności, Wydawnictwo Borgis pracownia-Jan Kurtyka, Wrocław 1997.

5.Goleman D., Davidson R., Trwała przemiana. Co nauka mówi o tym, jak medytacja zmienia twoje ciało i umysł, Media Rodzina, Poznań 2018.

6.Kryszczyński T., Mindfulness znaczy sati. 25 ćwiczeń rozwijających mindfulness, Wydawnictwo Sensus, Gliwice 2020. (Fragment audiobooka dostępny jest powyżej)

7.Praktyka własna.


NIE WIERZ NA SŁOWO. SPRAWDŹ, JAK TO DZIAŁA U CIEBIE. FILTR ZDROWEGO SCEPTYCYZMU DODAJE OSTROŚCI WIDZENIA.


©Do użytku publicznego – korzystaj i dziel się śmiało, ale wskazując źródło – ppiro.pl